DSC_0363 DSC_0389 (2) DSC_0440 DSC00355 DSC_0023 DSC_0031 (2)
TwitterFacebook

„Nie zostawiliśmy tam nikogo”. Pożegnanie Bohaterów odnalezionych na Łączce

17 lipca 2017r. na Powązkach Wojskowych w Warszawie odbyła się uroczystość wyprowadzenia szczątków ofiar zbrodni komunistycznej odnalezionych podczas ostatniego etapu prac na „Łączce” – jak zwykło się nazywać kwatery „Ł” i „Ł II” tegoż cmentarza. W tym wydarzeniu wziął udział ks. kustosz Kazimierz Wądołowski, który z rąk prof. Krzysztofa Szwagrzyka otrzymał dla parafii urnę z ziemią pochodzącą z jam grobowych naszych Bohaterów.

To właśnie w tym miejscu – na Łączce – komuniści w latach 1946-56 grzebali ciała pomordowanych w więzieniu mokotowskim polskich żołnierzy, których dziś nazywamy Żołnierzami Niezłomnymi. Byli zakopywani bez trumien w miejscu, w którym w kolejnych latach nawieziono ziemi, a w 1982 r. rozpoczęto budowę murowanych grobów wysokich stopniem funkcjonariuszy wojska ludowego. Niejednokrotnie oprawcy byli chowani z honorami, a ich groby stanęły nad bezimiennymi dołami śmierci ich ofiar. To wszystko po to, aby zatrzeć pamięć o zamordowanych przez komunistów polskich bohaterach.

Dziś, dzięki kilkuletnim pracom prowadzonym przez Instytut Pamięci Narodowej, przy osobistym zaangażowaniu prof. Krzysztofa Szwagrzyka i pracowników Biura Poszukiwań i Identyfikacji oraz wolontariuszy można powiedzieć, iż na „Łączce” nie pozostawiono nikogo z naszych bohaterów.

W uroczystości udział wzięli przedstawiciele kancelarii Prezydenta, rządu, urzędów państwowych, a także licznie zgromadzeni pracownicy IPN, wolontariusze oraz goście.

Prezes IPN dziękując wolontariuszom powiedział: „To dzięki wam wzrasta ziarno niepodległej, wielkiej, dumnej, uczciwej Polski. Wierzę, że to dzięki pracy, dzięki poświęceniu tak wychowacie własne dzieci, tak ukształtujecie środowiska, w których mieszkacie i pracujecie. To wy jesteście elitą Polski, z której wyrośnie lepsza przyszłość” – powiedział dr Szarek.

Prof. Szwagrzyk odnosząc się do wysiłku pracowników IPN oraz wolontariuszy przypomniał słowa wiersza Pan Cogito o potrzebie ścisłości, Z. Herberta: „Musimy zatem wiedzieć / policzyć dokładnie / zawołać po imieniu / opatrzyć na drogę”. I dodał, że dziś pozostaje nam „zawołać ich po imieniu”, ale także godziwie uczcić ich pamięć w panteonie narodowym, którym winna zostać zastąpiona dotychczasowa betonowa konstrukcja ustawiona na Łączce. Konieczna jest także „Brama Wyklętych” od której rozpoczynać się będzie wizyta na Powązkach Wojskowych.

W czasie uroczystości odczytano listy od prezydenta Andrzeja Dudy i premier Beaty Szydło.

Przed rozpoczęciem głównej części uroczystości prof. Szwagrzyk przekazał na ręce ks. kan. Kazimierza Wądołowskiego, kustosza Sanktuarium Świętej Rodziny w Wyszkowie urnę z ziemią pochodzącą z jam grobowych, z których wydobyto szczątki zamordowanych. Kustosz wyrażając wdzięczność powiedział: „Zapewniam, iż dołożymy starań, by ten szczególny dar był należycie uczczony, tak jak czcimy pamięć naszych Niezłomnych Bohaterów”.

xtt (wzasiegu.pl)/fot. WBH/MS-B

Przed rozpoczęciem uroczystości z prof. Krzysztofem Szwagrzykiem, zastępcą Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej i Anną Szeląg, zastępcą Dyrektora Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN rozmawiał ks. Tomasz Trzaska.

Dziś wyjątkowa uroczystość na „Łączce”…

prof. K. Szwagrzyk: Zawsze, ilekroć kończymy działania na „Łączce”, ale też w innych miejscach, kończymy je w taki sposób. Chcemy uroczystością skromną, ale godną, pożegnać szczątki, które zostały tutaj odnalezione. Bo tak trzeba. Chwila modlitwy i zadumy będzie towarzyszyła nam i tym razem.

Jak Pan podsumuje ostatni etap prac, który przecież zdecydowanie różnił się od poprzednich?

KS: To był zdecydowanie najtrudniejszy dla nas etap. Znaleźliśmy ogromną ilość szczątków ludzkich, które zostały zniszczone przez koparki. Było zupełnie inaczej niż w innych etapach. Był to najtrudniejszy czas, co nie oznacza, że nie osiągnęliśmy celów, które sobie postawiliśmy. Osiągnęliśmy je: wyznaczyliśmy granice pochówku pola więziennego i wydobyliśmy wszystkie szczątki ofiar komunizmu. Osiągnęliśmy cel i z tego bardzo się cieszę.

Kiedy dziś rozglądamy się w tym miejscu, widzimy zadbany teren: na „Łączce” zaczyna kiełkować świeżo posiana trawa. Widzimy też budowlę wzniesioną przed kilku laty, po zakończeniu jednego z poprzednich etapów. Co będzie w tym miejscu w przyszłości?

KS: To miejsce musi wyglądać inaczej, żeby nikt nie miał wątpliwości, że jest to miejsce godne spoczynku naszych bohaterów, bo przecież za takie nie możemy uznać tej betonowej konstrukcji, którą postawiono tutaj dwa lata temu, w której umieszczono szczątki naszych bohaterów. Przed nami kolejne ogromne wyzwanie, ale podejmiemy je, bo tak trzeba. Chcemy, aby powstał tu panteon z prawdziwego zdarzenia. Taki, do którego wstępując, będzie trzeba zejść pod ziemię. Chciałbym też, aby to miejsce nie było na końcu cmentarza powązkowskiego, ale aby od niego zaczynało się wizytę. Dlatego powstanie w murze Brama Wyklętych.

„Łączka” zgromadziła bardzo wiele osób. Czy możemy mówić, że powstała tu pewna szczególna „łączkowa” rodzina?

KS: To piękne określenie, mające absolutne podstawy. Dziś widać, jak wielu ludzi, którzy z nami pracowali, przyjechało, aby jeszcze raz być wspólnie i pomodlić się nad szczątkami naszych bohaterów. Wierzę, że z tymi ludźmi zrobimy wiele wspaniałych dzieł i w kraju, i za granicą. Bo z nimi można podejmować każde wyzwania.

Pani Dyrektor, kończymy ostatni etap na „Łączce”, ale czy to już rzeczywiście koniec prac?

Anna Szeląg: Jeśli chodzi o identyfikację, to prace na pewno będą trwały. Zakończyliśmy prace w kwaterze „Ł” i „Ł II”, przeszukaliśmy każdy centymetr ziemi. Wiemy, że nikogo tu już nie zostawiliśmy. Dalsze działania będą dotyczyły identyfikacji szczątków: badań genetycznych, oględzin sądowo-medycznych. Przed nami, tak naprawdę, najbardziej żmudny etap. Szukamy także naszych bohaterów w innych miejscach, bo nie skończyły się wskazania i relacje, gdzie są pochowani. Szukamy dalej.

Ten etap był inny, bo zdecydowanie więcej było pracy na sitach…

AS: Udało nam się odnaleźć tylko 29 szkieletów, które spoczywały w pierwotnych jamach grobowych. W większości były uszkodzone. Całe szkielety dotyczą tylko 4 przypadków. Poza tymi 29 ciałami, wszystkie szczątki, które znaleźliśmy, były przemieszane. Znajdowały się w rożnych miejscach. Zostały one przemieszczone wskutek działań budowlanych, jakie odbywały się w tym miejscu w latach 80. Dlatego ten etap identyfikacji będzie tak trudny. Będziemy musieli przebadać każdą kosteczkę.

Powiedziała Pani przed chwilą: „Nie zostawiliśmy na «Łączce» nikogo”. A czy wszystkich odnaleźliśmy?

AS: Tego nie wiem. Na pewno nie zostawiliśmy na „Łączce” żadnej kostki, która należałaby do Żołnierza Niezłomnego. Pozostaje pytanie, czy część szczątków nie została wywieziona podczas wspomnianych prac budowlanych w inne miejsce. Jeśli tak, to odpowiedź jest już wiadoma. Natomiast z tego miejsca wydobyliśmy wszystkich.

Mamy jednak nadzieję, że wszystkich, których szukaliśmy, znaleźliśmy tutaj.

AS: Czekamy na możliwość przekazania do publicznej wiadomości dobrych informacji. Mam nadzieję, że stanie się to w niedługim czasie.

Dziękuję za rozmowę!